Gabryśka, to kot Staśka. Zawsze jak do niego przychodzę wskakuje mi na kolana.
Zwierzak rozpoznaje dobrego człowieka :)))))))
A sam Stasiek wspiął się dzisiaj na wyżyny kulinarnej amatorszczyzny, ugotował ziemniaki i zrobił mizerię z ogórków, ja przywiozłem pieczonego kurczaka :))))
Zjedliśmy obiad ze smakiem wspominając czasy szkoły średniej, czasy w których się poznaliśmy. Nasze poznanie miało fajny początek, rozjebałem mu gitarę :)))))))))
